
Niech dobro, które zostawił po sobie Łukasz Litewka, idzie dalej
Dziś, 29 kwietnia 2026 roku, odbywa się pogrzeb Łukasza Litewki — posła, społecznika, człowieka wielkiego serca. Człowieka, który pokazywał, że pomaganie nie musi być wielkimi słowami.
Może być konkretnym działaniem, reakcją na czyjś ból, udostępnieniem zbiórki, wsparciem rodziny w kryzysie, pomocą dziecku, osobie chorej, samotnej, skrzywdzonej albo bezbronnemu zwierzęciu.
Łukasz Litewka był osobą, która potrafiła poruszyć tysiące ludzi. Nie przechodził obojętnie obok cierpienia. Widział tam, gdzie wielu odwraca wzrok. Słyszał tam, gdzie inni przyzwyczaili się do ciszy. Pomagał dzieciom, wspierał potrzebujących, nagłaśniał dramaty rodzin, angażował się w sprawy zwierząt i pokazywał, że dobro może być czymś bardzo praktycznym — czymś, co dzieje się tu i teraz.
Jedną z jego najważniejszych życiowych dewiz było przekonanie, że każdy zasługuje na drugą szansę. I właśnie tak patrzył na ludzi — nie przez pryzmat błędów, trudnej przeszłości czy sytuacji, w której się znaleźli, ale przez pryzmat nadziei, możliwości zmiany i prawa do godnego życia. To bardzo ważna lekcja dla nas wszystkich. Bo pomaganie często zaczyna się właśnie od tego, że nie oceniamy, nie przekreślamy, ale dajemy komuś przestrzeń, wsparcie i szansę na nowy początek.
Jego odejście jest ogromną stratą. Ale to, co po sobie zostawił, nie powinno odejść razem z nim.
Właśnie dziś szczególnie mocno wybrzmiewa myśl, że pomoc drugiemu człowiekowi nie jest dodatkiem do życia. Jest naszym wspólnym, ludzkim obowiązkiem. Obowiązkiem, który nie wynika z przepisów, stanowisk czy funkcji, ale z wrażliwości. Z tego, że nie chcemy być obojętni na ból i cierpienie innych.
W ostatnich dniach Polska zobaczyła też coś niezwykłego. Podczas charytatywnego streamu prowadzonego przez młodych ludzi udało się zebrać ponad 250 milionów złotych na pomoc dzieciom chorującym onkologicznie. To gest, który trudno opisać słowami. To dowód, że w ludziach nadal jest ogromna siła dobra, solidarności i współczucia. Że młode pokolenie potrafi się zjednoczyć, działać i realnie zmieniać świat.
Takie wydarzenia otwierają oczy. Pokazują, że pomaganie nie jest zarezerwowane dla wybranych. Nie trzeba być politykiem, osobą publiczną, wielką firmą ani milionerem. Czasem wystarczy jeden gest. Jedna wpłata. Jedno udostępnienie. Jedna rozmowa. Jedno zauważenie człowieka, który potrzebuje pomocy.
Jako Fundacja Zbieramy Razem każdego dnia widzimy, jak wiele osób walczy o zdrowie, bezpieczeństwo, rehabilitację, leczenie, sprzęt medyczny, godność i spokojniejsze jutro. Widzimy też, że za każdą zbiórką stoi prawdziwa historia — dziecko, rodzina, osoba chora, ktoś po przejściach, ktoś, kto sam nie da już rady udźwignąć ciężaru codzienności.
Dlatego dziś, żegnając Łukasza Litewkę, chcemy powiedzieć jedno: niech jego moc pomagania zostanie z nami. Niech udzieli się nam wszystkim. Niech przypomina, że obojętność jest wyborem, ale pomoc również jest wyborem. I każdego dnia możemy wybrać dobro.
Niech pamięć o Łukaszu Litewce będzie nie tylko wspomnieniem, ale także zobowiązaniem.
Zobowiązaniem, by reagować.
By pomagać.
By nie odwracać wzroku.
By być bliżej tych, którzy cierpią.
Bo dobro, które zostaje przekazane dalej, nigdy naprawdę nie umiera.







