+48 583 801 311   fundacja@zbieramyrazem.org
KRS 0000 518 797 |   Bip

naTemat: „Zbieranie na leczenie za granicą to ogromne nadużycie. Polscy kardiochirurdzy dziecięcy są liderami w Europie”

Portal naTemat pisze, że często wzruszające apele o pomoc w zbiórkach pieniędzy dla dzieci z wadami serca, którym potrzebna jest operacja za granicą, często są nadużywane. Wady serca u dzieci, jak donosi natemat.pl, operujemy w Polsce na najwyższym europejskim poziomie. Mamy najlepszych w Europie specjalistów.

„Mamy znakomitych fachowców, jednych z najlepszych w Europie. W Polsce operuje się wszystkie wady serca u dzieci. Operujemy też dzieci, których nie operuje się na świecie. To jest jeden z naszych największych sukcesów. Polscy kardiochirurdzy mają dokładnie takie same możliwości sprzętowe, diagnostyczne i terapeutyczne, jak europejscy kardiochirurdzy dziecięcy. Mamy rejestr operacji kardiochirurgicznych na absolutnie światowym poziomie. Winduje nas to do czołówki europejskiej” – mówi naTemat Jarosław Pinkas, wiceminister zdrowia.

Nie trzeba wyjeżdżać. Zdaniem portalu i cytowanych przez niego ekspertów „wszystkie te operacje wykonywane w Niemczech, na które zbiera się pieniądze są z powodzeniem cały czas wykonywane w kilku ośrodkach w Polsce. Dokładnie takimi samymi metodami jak za granicą”.

W czym zatem problem? Wiceminister zdrowia uważa, że „polskie ośrodki nie stosują żadnych technik marketingowych, a na Zachodzie zrobiono z nas kraj do akwizycji. Stworzono nieuczciwą konkurencję rozpowszechniając informacje, że nasze ośrodki są gorsze, mają słabsze wyniki”.

Portal przytacza, że pod każdym artykułem, w którym podawane są dobre wyniki polskich kardiochirurgów dziecięcych, pojawia się wiele wpisów, które mówią o tym, jak to polska kardiochirurgia jest słaba, że tylko jeden specjalista jest najlepszy i to właśnie do niego, za granicę należy wysyłać dzieci. Czytamy też o ogromnych kolejkach i dzieciach umierających w oczekiwaniu na zabieg. Oczywiście, żeby nie umrzeć, trzeba pojechać do Niemiec… Już taki szczegół, że trzeba na to zebrać od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych oczywiście nie jest ważny. Tu dobro i życie dziecka jest najważniejsze.

Według badających temat dziennikarzy portalu naTemat kolejki oczekujących na operacje wad serca „występują tylko u części świadczeniodawców, jednak nie są one długie”. Informację tę przekazała portalowi Magdalena Szefernaker z Biura Komunikacji Społecznej NFZ.

„Na operacje wad serca i aorty piersiowej w krążeniu pozaustrojowym czas oczekiwania dla osób zakwalifikowanych do kategorii medycznej „przypadek pilny” u większości świadczeniodawców wynosi do 7 dni, a dla osób zakwalifikowanych do kategorii medycznej „przypadek stabilny” u połowy świadczeniodawców czas oczekiwania nie przekracza 2 tygodni. Na operacje wad wrodzonych serca i wielkich naczyń u dzieci do ukończenia 1 roku życia, z wyłączeniem operacji izolowanego przewodu tętniczego Botalla „przypadki pilne” u wszystkich świadczeniodawców są przyjmowane w ciągu tygodnia, a „przypadki stabilne” u zdecydowanej większości świadczeniodawców w ciągu dwóch tygodni” – mówiła Magdalena Szefernaker.

Wniosek z tego, że w Polsce rzeczywiście są kolejki, ale raczej nie w kardiochirurgii dziecięcej. No ale te 7 dni. O kolejki portal zapytał prof. Janusza Skalskiego, kierownika Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej w Krakowie-Prokocimiu. Profesor tłumaczył, że musi ustawić krótką kolejkę, po to, by móc zaplanować pracę zespołu. „Cały świat w ten sposób pracuje. Tak samo jest w Stanach Zjednoczonych. Proszę sobie wyobrazić, że np. w grudniu mamy taką sytuację, że rodzice nie chcą operacji w okresie okołoświątecznym i proszą nas o przesunięcie terminu na daty późniejsze. Dodatkowo jest to czas, kiedy dzieci łapią infekcje, co również uniemożliwia przeprowadzenie u nich operacji, dlatego musimy taką minimalną kolejkę ustawić” – tłumaczył prof. Skalski.

Wiceminister Pinkas mówi o „poddawaniu rodziców z chorymi dziećmi zwyczajnym technikom marketingowym stosowanym przez zachodnie kliniki, które w ten sposób pozyskują pacjentów, płacących im gigantyczne pieniądze. W Polsce za takie pieniądze można zoperować znacznie większą liczbę dzieci. Mamy wystarczającą liczbę ośrodków kardiochirurgii dziecięcej. Operacje przeprowadzane są na bieżąco”. Dlatego ma własne zdanie w tej sprawie, uważa „że zbieranie pieniędzy na takie operacje, wmawianie rodzicom, że za granicą ich dzieci będą lepiej zoperowane, jest żerowaniem na ludzkiej naiwności”.

I dodaje, że „ktoś robi złą opinię polskiej kardiochirurgii dziecięcej, która jest naprawdę świetna. Tak naprawdę to inne kraje mogą nam zazdrościć kardiochirurgii dziecięcej”.

naTemat twierdzi, że sprawa wysyłania dzieci z wadami serca na leczenie kardiochirurgiczne za granicę nie jest nowa. Toczy się od wielu lat. Polscy kardiochirurdzy czują się już bezsilni. Tłumaczą, że jedyne co im pozostało, to prezentacja wyników leczenia. Liczą na to, że rodzice chorych dzieci nareszcie uwierzą, że w Niemczech czy innych krajach lekarze nie leczą lepiej lub inaczej. Niektórzy z polskich specjalistów mówią wręcz, że czują się zaszczuci przez tych, którzy pozyskują pacjentów dla zagranicznych klinik.

Piotr Barszczewski, prezes zarządu Fundacji Zbieramy Razem z siedzibą w Gdańsku podpisuje się pod stwierdzeniem, że polscy kardiochirurdzy dziecięcy są liderami w Europie, ale jest bardziej powściągliwy, by podpisać się pod zarzutem, iż „zbieranie na leczenie za granicą to ogromne nadużycie”. Wie, że zdecydowana większość zabiegów, bez większych kolejek, jest z sukcesem wykonywana w naszych klinikach. Ale jako praktyk zajmujący miejsce gdzieś pomiędzy rodzicem z chorym dzieckiem, a lekarzem nie ma wątpliwości, że nie powinno się rodzicom odbierać prawa do decydowania o wyborze kliniki. Intencje rodziców nie muszą z góry oznaczać nadużyć. Oczywiście namawia zawsze do szukania ratunku w naszych polskich ośrodkach kardiochirurgii dziecięcej, którym z całą pewnością, co pokazuje życie, można i należy zaufać.

 

 

 

Podobne Artykuły

Fundacja Zbieramy Razem z wizytą w elbląskim DPS

W Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci przy ul. Kasprzaka w Elblągu odbyło

Bestiariusz zakończony - sprzęt dostarczony

Projekt Bestiariusz, który zasłynął z efektownych kalendarzy przedstawiających

Razem Rozgrzejmy Serduszka Dzieciom

Fundacja Zbieramy Razem wspólnie z siecią sklepów Swarovski przeprowadzają

Projekt Bestiariusz - super kalendarz na 2015r.

To wspólny projekt Fundacji Zbieramy Razem i trójmiejskiej grupy wolontariuszy

Przełamywanie własnych, trudnych barier

Wychowywanie chorego lub upośledzonego ruchowo czy intelektualnie, dziecka

Obserwuj Nas w Mediach Społecznościowych

Wesprzyj Nas Darowizną

Zapisz się do newslettera