+48 583 801 311   fundacja@zbieramyrazem.org
KRS 0000 518 797 |   Bip

Rozmowa z Ireną Ewą Barszczewską, pielęgniarką oddziałową Kliniki Ortopedii UCK w Gdańsku, współzałożycielką i sekretarzem zarządu Fundacji Zbieramy Razem w Gdańsku

- Na co dzień jesteś sekretarzem Fundacji Zbieramy Razem, którą założyłaś wraz z mężem. Już tak od przeszło trzech lat i już z konkretnymi efektami pomocy. Warto?

- To jak przy łóżku chorego. Jest pomoc i jest energia z tego, że komuś się pomogło. Bo pomaganie jest fajne i do tego większości pewnie nie trzeba przekonywać.

- Ale dobrze, jeśli robi się to mądrze i z głową?

- Jak wszystko, co w życiu robimy. Ważne jest by znać cel akcji charytatywnej, by nasza pomoc trafiła tam, gdzie myślimy i gdzie jest po prostu potrzebna. Sama, choć lubię pomagać, to często się zastanawiam, czy moje pieniądze będą dobrze spożytkowane, czy nie zostanę w jakiś sposób wykorzystana. Dlatego ważne jest – komu i jak pomagamy. A nieistotne jest – dlaczego to robimy, bo liczy się efekt, a nie motyw. W naszej fundacji są przejrzyste, transparentne akcje, są rozliczenia, ile, komu i na co przeznaczyliśmy pomoc.

- A podopiecznych wciąż przybywa…

- Dlatego Ty też możesz mieć swój udział w dziele pomocy innym i przekazać swój 1 procent podatku w rocznym PIT-cie naszej organizacji. Wystarczy wybrać naszą organizację pożytku publicznego, wpisując KRS 0000 518 797. A jak wiemy, dobro się wszystkim zwróci nie tylko z jednym procentem.

- W mediach ogólnopolskich pielęgniarki nie istnieją – grzeje się od wpisów internet. A początek wziął się po tym, jak w ubiegłym roku odbyła się ogólnopolska debata poświęcona problemom tego środowiska, a media nie znalazły miejsca na podjęcie tematu.

- I chyba nie ma co się dziwić, bo media najczęściej odzwierciedlają sytuację panującą w społeczeństwie i państwie. Skoro pielęgniarstwo od lat było marginalizowane i w zasadzie tym środowiskiem nikt się zbytnio nie przejmował, to nie ma co się dziwić, że za kilka lat liczba pielęgniarek i położnych w Polsce zmniejszy się o 54 tys., a blisko jedna trzecia będzie w okresie dochodzenia do emerytury. Rola i miejsce pielęgniarki zostały praktycznie zmarginalizowane.

- Na ostatniej debacie poświęconej problemom współczesnego pielęgniarstwa i położnictwa w Polsce poprzedni minister zdrowia Konstanty Radziwiłł zaznaczył, że problemy pielęgniarstwa są problemami całego kraju, dlatego nie można ich lekceważyć…

- Gdyby za słowami poszły czyny, byłoby lepiej.

- Ale czytam, że ministerstwo widzi potrzebę określenia strategii z uwzględnieniem kluczowych problemów, na podstawie której będą planowane działania poprawiające status pielęgniarstwa i położnictwa w Polsce…

- Znów powiem, że najwyższy nadszedł czas na rychłe czyny, jeśli w ogóle chcemy jeszcze ratować sytuację. Obecnie w szpitalach przez niedobór kadry, na jednej zmianie pracują najczęściej dwie pielęgniarki, jest zdecydowanie za mało, by zapewnić pacjentom należytą, bezpieczną opiekę.

- Zamysłem rządzących jest ma być również wzmocnienie prestiżu poprzez zaproszenie różnych środowisk medycznych do prowadzenia wspólnej kampanii społecznej.

- Bardzo bym chciała, żeby wzmocnieniem prestiżu dało radę ratować polskie pielęgniarstwo. Obawiam się jednak, że to dużo za mało. Jak stwierdziła w jednym z wywiadów dr n. med. Grażyna Rogala-Pawelczyk, poprzednia prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, dziś bycie pielęgniarką oznacza także, że jest się nie tylko osobą wykształconą, ale także zarządzającą, pracownikiem gospodarczym i urzędnikiem. Pielęgniarka musi być również osobą bardzo cierpliwą, o zdrowych nerwach, by sprostać coraz większym wymaganiom, mieć dużo siły i niesamowitą odporność na to, co funduje resort, system opieki zdrowotnej i urzędnicy.

- W tym wszystkim, czy nie ucieka gdzieś na drugi, trzeci plan pacjent, osoba najważniejsza?

- Właśnie nie dość, że pielęgniarek wciąż coraz mniej, to jeszcze podobnie jak lekarz pracują za informatyka, statystyka czy także administratora danych. Pielęgniarka przecież wykonuje czynności, które powinien zrobić ktoś inny. I dochodzi do słusznego gniewu, narasta bunt wobec takiej sytuacji. Bo bycie pielęgniarką jest służba dla pacjenta. Żadna z nas nie chce mieć poczucia winy, że poświęca pacjentowi zbyt mało czasu.

- Gdy w Polsce rządzący zorientowali się o rzeczywistym problemie środowiska zaczęli mówić o koncepcji stworzenia zawodu pomocniczego dla pielęgniarek i położnych. Przy łóżku chorego pojawią się pracownicy medyczni, którzy będą wypełniać lukę po brakujących pielęgniarkach?

- To mało prawdopodobne, by pielęgniarki dało się całkowicie zastąpić. Trudno mi sobie taką przyszłość wyobrazić. Myślę, że celem kształcenia osób w tym kierunku byłaby przede wszystkim możliwość uzupełniania brakującej siły w szpitalach oraz możliwość zastępowania pielęgniarek i położnych wyłącznie w tych czynnościach, które nie wymagają ich profesjonalnej wiedzy i doświadczenia. Dzięki temu będziemy mogły poświęcać więcej czasu pacjentom, którzy naprawdę potrzebują ich pomocy.

- Dziś nikt nie kwestionuje faktu, że polskie pielęgniarki i położne są bardzo dobrze wykształcone i że warunki pracy, z którymi zmagają się na co dzień, oraz zbyt niskie płace są często powodem ich emigracji.

- Zawód ten jest zawodem publicznego zaufania, dlatego powinien być odpowiednio opłacany. Jest to jednym z głównych powodów, przez który młode kobiety go nie wybierają, a jeśli absolwentki ukończyły tak trudny i kosztowny zawód, to decydują się na wyjazd zagranicę zamiast pracować w Polsce. Pielęgniarka zarabia brutto: w Skandynawii średnio 4 300 euro, a w Niemczech 2 800 euro. Natomiast średnia pensja polskiej pielęgniarki to jedynie 800 euro brutto.

– Dane są przerażające. Z raportu NIPiP wynika, że obecnie na rynku  pielęgniarskim funkcjonuje jedynie 2 procent osób do 30. roku życia, co jest stanowczo za mało.

- Jest pytanie, czy państwu uda się stworzyć tak dobrą ofertę dla absolwentów, by chcieli pozostać i pracować w Polsce? Prowadzę zajęcia z młodzieżą i wiem, że są chętni do studiowania pielęgniarstwa czy położnictwa, ale zdają sobie sprawę, co może ich czekać po skończeniu studiów. A jak powszechnie wiadomo, średnia wieku pielęgniarek i położnych jest coraz wyższa. Obecnie wynosi prawie 51 lat. Co roku kształconych jest średnio około 5 tysięcy absolwentów, natomiast do zawodu przystępuje ok 2-3 tysiące pielęgniarek.

- Młode osoby coraz rzadziej widzą pozytywne strony tych profesji, są zniechęcone niskimi zarobkami, rosnącą biurokracją, brakiem wsparcia w środowisku medycznym oraz zbyt długimi godzinami pracy?

- Duża część społeczeństwa nadal nie darzy zaufaniem pielęgniarek i położnych, a one same nie zawsze czują przynależność do zespołu medycznego i odpowiedni szacunek. Dlatego potrzebna jest kampania społeczna, która uświadomi ludziom potrzebę tych osób w ochronie zdrowia oraz pozwoli określić od nowa ich rolę zawodową…

- Jaki jest model współczesnej pielęgniarki dobrze przygotowanej do zawodu?

- To osoba dobrze wykształcona, doświadczona, o dużej wrażliwości etycznej, dla której drogowskazem w postępowaniu, zachowaniu nie tylko wobec pacjenta ale i też wszystkich współpracowników jest kodeks etyki pielęgniarki – położnej. Okazuje szacunek, nie nadużywaniu zaufania, w swojej służbie pacjentowi jest nacechowana życzliwością, wyrozumiałością i cierpliwością. Stwarza właściwą atmosferę.

- Atmosfera w pracy i we współpracy, niby proste, a jednak to wyzwanie?

- Zmiany polityczne, społeczne i ekonomiczne, nie da się ukryć, mają także swoje odzwierciedlenie w zachowaniu i oczekiwaniu pacjentów. I to nie tylko w zakresie usług profilaktyczno-leczniczych zdecydowanie wrasta. Ludzie przestali wierzyć w deklaracje, oczekują czynów. Tym samym stale rosną oczekiwania od pielęgniarek. Badania potwierdzają, że ważniejsze dla pacjenta są uśmiech i edukacja, niż kwalifikacje, które są wymieniane najczęściej na ostatnich pozycjach.

- A jak tu przywrócić środowisku należny szacunek społeczny?

- Daleko nie trzeba sięgać. On jest zależny od wartości, jakie prezentujemy, od zasad moralnych, jakimi się kierujemy. Jan Paweł II głosił, że wartość człowieka wynika nie z tego, co "ma", chociażby posiadł nawet cały świat - ale z tego, kim "jest". Osobista godność stanowi podstawę równości wszystkich ludzi, jest niezniszczalną własnością każdej ludzkiej istoty. Z chwilą objęcia stanowiska oddziałowej, spotkałam Panią Ulę, obecnie nadal pracuje w sekretariacie. Jest osobą ciepłą, pełną uśmiechu. Z perspektywy czasu wspólnej pracy nadal ma niesamowitą cierpliwość wobec klienta, udzielając bardzo wyczerpujących informacji na temat rejestracji i procedur wykonywanych w naszej klinice. Bywają osoby roszczeniowe, trudne, a nawet agresywne. A Pani Ula także do nich z uśmiechem i życzliwością.

- Czy w obliczu niskich gratyfikacji, a wysokich oczekiwań klientów coś w ogóle da się zmienić?

- Myślę ze tak, możemy coś zmieniać na własnych podwórkach. Dalej funkcjonuje stereotyp, że pielęgniarka tylko siedzi i pije kawę. Oczywiście, że krzywdzące. Dzisiaj pielęgniarka jest już często partnerem w całym procesie diagnostyczno-terapeutycznym. Nasz zawód jest zawodem samodzielnym. Dlatego istotne znaczenie ma znajomość aktów prawnych regulujących wykonywanie tejże praktyki powiązanej z odpowiedzialnością zawodową.

- Bycie oddziałową w Klinice Ortopedii UCK w Gdańsku to też wyzwanie?

- To ustawiczna praca od podstaw organizująca nie tylko pracę oddziału, planująca odpowiednią obsadę pielęgniarką zapewniając potrzebę bezpieczeństwa nie tylko pacjenta ale i też samych pielęgniarek. Ale to również codzienna służba przy łóżku chorego, dla którego tak naprawdę się tę misję pełni. Istotne jest podejście liderek zespołów - wobec swoich koleżanek w aspekcie umiejętności współpracy z pacjentem i zespołem, czyli postępowanie w oparciu o wskaźnik osobowości klienta i swój własny. Wskaźnik Myers Briggs Type Indicator powstał w oparciu o koncepcję osobowości. UCK zorganizowało szkolenie dla oddziałowych pielęgniarek, by jak najefektywniej motywować pracowników w oparciu o ten wskaźnik. Ciekawe szkolenie i widzę, że bardzo potrzebne w zespołach.

- Dziękuję za rozmowę.

 

 

Podobne Artykuły

Fundacja Zbieramy Razem z wizytą w elbląskim DPS

W Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci przy ul. Kasprzaka w Elblągu odbyło

Bestiariusz zakończony - sprzęt dostarczony

Projekt Bestiariusz, który zasłynął z efektownych kalendarzy przedstawiających

Razem Rozgrzejmy Serduszka Dzieciom

Fundacja Zbieramy Razem wspólnie z siecią sklepów Swarovski przeprowadzają

Projekt Bestiariusz - super kalendarz na 2015r.

To wspólny projekt Fundacji Zbieramy Razem i trójmiejskiej grupy wolontariuszy

Przełamywanie własnych, trudnych barier

Wychowywanie chorego lub upośledzonego ruchowo czy intelektualnie, dziecka

Obserwuj Nas w Mediach Społecznościowych

Wesprzyj Nas Darowizną

Zapisz się do newslettera