fbpx
 +48 583 801 311   fundacja@zbieramyrazem.org
KRS 0000 518 797 |   Bip
Cukier

Przed wyborami pojawiły się przecieki, że polski rząd będzie chciał wpłynąć na indywidualne wybory konsumentów i poprzez „tax sugar” chronić ich przed własną lekkomyślnością. Jeśli nie chodzi wyłącznie o podreperowanie budżetu, to czy w ogóle taki kierunek ma sens? Temat podatku od cukru powraca.

Jak donosi portal rynekzdrowia.pl, w ostatnim raporcie NFZ „Cukier, otyłość - konsekwencje” alarmowano, że samo tylko spożycie napojów słodzonych cukrem przedwcześnie odbiera życie około 1,4 tys. Polakom rocznie. Przez plagę otyłości do 2025 roku o 941 tys. ma zwiększyć się liczba pacjentów z cukrzycą, o 349 tys. z nadciśnieniem, a o 146 tys. ze zwyrodnieniem stawu kolanowego. NFZ wyliczył też, że koszty leczenia chorób dietozależnych mogą się zwiększyć w ciągu najbliższych sześciu lat nawet o miliard złotych.

Jarosław Pinkas, Główny Inspektor Sanitarny, w rozmowie z „Dziennikiem Gazeta Prawna” zdradził, że „powstał już dokument, który może być podstawą do wprowadzenia podatku od cukru zawartego w napojach słodzonych”. Według jego słów materiał miałby zostać zaprezentowany rządowi po wyborach, bo „obecny czas nie sprzyja wprowadzaniu takich rozwiązań”. Jak tłumaczył, opracowanie pokazuje, dlaczego interwencja jest konieczna, jaki może przynieść efekt zdrowotny i na rozwiązaniach których krajów może się wzorować Polska.

Dr Grzegorz Juszczyk, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny powiedział portalowi rynekzdrowia.pl, że wprowadzenie podatku od cukru jest działaniem, które należy poddać dyskusji publicznej.

Przeciętny Polak zjadł w roku 2018 rekordową ilość cukru - ponad 51 kg. Przed wojną jedliśmy go 11 kg rocznie. W roku 1700 średnie roczne spożycie cukru w brytyjskim gospodarstwie domowym wynosiło mniej niż 2 kg.

Podatek od cukru funkcjonuje już w 25 krajach. W świetle niepokojących krajowych danych dot. spożycia cukru (ale i rosnących potrzeb budżetowych) jest całkiem prawdopodobne, że pojawi się także w Polsce. Jednak taki ruch bez publicznej debaty będzie budził zbyt wiele emocji i może spowodować, że część konsumentów odbierze go jako ingerencję w ich swobodę wyboru żywności.

„Mieszane uczucia” ma dr Danuta Gajewska, prezes Polskiego Towarzystwa Dietetyki (PTD). - Nie można wykluczyć scenariusza, w którym przy większych wydatkach na słodkie produkty zmniejszą się np. wydatki na warzywa i owoce. Mam też wątpliwości, w jaki sposób mogłyby być wydane pozyskane z podatku fundusze - ocenia. Gajewska zauważa, że edukacja powinna być ważną misją społeczną mediów publicznych, m.in. telewizji i radia. Rekomenduje, by w przedszkolach, szkołach i POZ-ach pojawili się dietetycy. - Kształcimy dietetyków na poziomie akademickim, a nie tworzymy dla nich miejsc pracy - ubolewa.

Obserwuj Nas w Mediach Społecznościowych

Wesprzyj Nas Darowizną

Zapisz się do newslettera